konkurs final fantasy xiii-2
W SquareZone myślimy tylko o jednym... „Dobra, co się stanie, jeśli te 2-3 dialogi wcześniej, odpowiem tak, albo nie, jeszcze...”
Serwis
Strona główna
Publicystyka
Fanfiki
Artykuły
Encyklopedia
Galeria
FanArt
Tapety
SquareZone Cup
O serwisie
Redakcja
Square Enix
Brave Fencer Musashi
Chocobo Tales
Chrono Cross
Chrono Trigger
Crystal Defenders
Dissidia: Final Fantasy
DQ Heroes: Rocket Slime
Dragon Quest V
Dragon Quest VII
Dragon Quest VIII
Dragon Quest IX
Drakengard
Drakengard 2
Final Fantasy
Final Fantasy II
Final Fantasy III
Final Fantasy IV
Final Fantasy V
Final Fantasy VI
Final Fantasy VII
Final Fantasy VIII
Final Fantasy IX
Final Fantasy X
Final Fantasy X-2
Final Fantasy XII
Final Fantasy XIII
Final Fantasy Tactics
Final Fantasy Tactics Advance
Final Fantasy The Spirits Within
Final Fantasy Crystal Chronicles
Final Fantasy VII: AC
Final Fantasy VII: CC
Final Fantasy VII: DoC
Front Mission 3
Front Mission 4
Front Mission 5
Front Mission Gun Hazard
Heroes of Mana
Itadaki Street Special
Kingdom Hearts
Kingdom Hearts II
Kingdom Hearts Re:coded
Kingdom Hearts: CoM
Kingdom Hearts 358/2 Days
Legend of Mana
Legend of Kage 2
Live-A-Live
Nier
Parasite Eve
Parasite Eve 2
Radiata Stories
Radical Dreamers
Seiken Densetsu 3
Star Ocean
Star Ocean: First Departure
Star Ocean: Second Story
Star Ocean: Till the End of Time
Star Ocean: The Last Hope
Super Mario RPG
The World Ends With You
The Last Remnant
Vagrant Story
Valkyrie Profile
Xenogears
Inne
Dark Chronicle
Disgaea: Hour of Darkness
Eternal Sonata
Golden Sun
Grandia II
Jade Cocoon
Legend of Dragoon
Priston Tale
Saiyuki: Journey West
Shadow Hearts - Covenant
Sudeki
Suikoden
Suikoden II
Suikoden III
Suikoden IV
Suikoden V
Heroine Cup 2012
Kairi Maka
Kairi Maka
7 6
Zaloguj się aby głosować
Reklama
Dissidia 012:
Duodecim Final Fantasy
Dissidia 012: Duodecim Final Fantasy, jest kontynuacją gry Dissidia: Final Fantasy - to zręcznościowa bijatyka w świecie Final Fantasy, w której spotykamy bohaterów ze wszystkich części jednej z najpopularniejszych serii gier RPG.
<
Cena: 129.90 zł
oszczędź 30.09 zł*!
* w stosunku do sugerowanej ceny detalicznej.
Sonda

Jakiego rodzaju konkursy chciałabyś/chciałbyś w przyszłości widzieć na SquareZone?






Shoutbox
Zaloguj się aby pisać w Shoutboxie
Amalia 20:32:43
całkiem przyjemna stronka. masz po kilka linków do odtworzenia jednego odcinka gdyby jeden nie działał
Amalia 17:35:47
akurat ci wyskoczył d.gray-man w linku XD ja aktualnie korzystam z animezone
aysnel 14:23:53
http://www.anime-shinden.inf o/3848-d.gray-man-online.htm l polska strona z odcinkami anime
Marv 12:28:40
sprobuj anime corner, musisz ściągnąć dodatkowy program (crypt load) do użycia ich archiwow ale ładują pliki na tych hostowych portalach typu rapidshare (nistety na megaupload też więc niektóre mogą być nieaktywne), same pliki są skompresowane w formacie rmvb z wbudowanymi angielskimi napisami
Yuzuriha 09:36:07
e tam ja uważam,że jakby się doszukać to w każdym roczniku znalazły by się ewenementy
(X)(X)_BAHAMUT_(X)(X) 07:41:00
Heh myślałem Amalia że jesteś z 95 heh ale mniejsza muszę się pogodzić z faktem iż jestem najmłodszy na SZ. Wierze ci chocobo po prostu jakoś to tak zabrzmiało zresztą nieważne :p. A co do tego że roczniki od 90+ to dzieci NEO to się nie zgodzę tzw. dzieci NEO zaczynają się dopiero od 97+ . PS: są wyjątki tak samo w 95- jak i 97+
Amalia 21:29:47
a tak sobie XD przerabiam od nowa kuroshitsuji a on-line czasem się zacinają odcinki
Mazurit 21:06:28
I tak dla Amalii przy okazji. Sprawdź "animefushigi", ja tam znałazłem choćby Texhnolyze, ale są jeszcze inne, BTW po co ściągać jak można oglądać on-line?
Mazurit 20:59:32
Rocznik do '95 mógł jeszcze tak odczuć pośrednio skutki PRL'u, ale później to faktycznie osoby urodzone juz w innym świecie ;)
Mazurit 20:57:35
Light, a tak z ciekawości sprawdziłem, 2 minutki na necie wykazały, że nie.
Chocobo 20:36:44
Pusiek, jesteście dla mnie zabawni. I wystarczy. Po co się doszukiwać czegoś więcej?
Amalia 19:48:10
a zna ktoś z was może stronę z której można ściągać za darmo odcinki anime?
Light 19:26:23
powiedzcie mi czy jest spolszczenie doFinal Fantasy XII International Zodiac Job System?
Marv 18:46:30
rocznik '90+ to tak zwane dzieci neo
Amalia 18:12:49
czyżbyś też był rocznik 94? ;]
(X)(X)_BAHAMUT_(X)(X) 12:19:28
Trudny Wybór ale Kid lepsza bo w pewnym sensie zmartwychwstała nie to co Aeris wącha glony od spodu :P PS: Amalia choco nas porównuje bo jesteśmy z tego samego rocznika chyba. No i choco tak patrzy na nas z góry jak na zdegenerowaną, nierozgarniętą młodzież ( czyt. margines społeczny ) mam rację ? XD
Mazurit 01:12:42
Obie tajemnicze, obie urzekające, i co najważniejsze obie "przykuwające uwagę"... Damn you Tant!
Gabriel_Celeste 00:08:32
Kid, jedna z najfajniejszych, żeńskich postaci w grach. Znając życie, pewnie i tak przegra. Ale mój głos ma.
Amalia 22:02:30
płaska trochę ta kobita z cosplaya, ale całkiem fajne ciuszki
aysnel 21:41:06
Tyyyle radośći to mam z dzisiejszego cosplaya. ;)
Mazurit 20:31:49
Pusiek wierzę Ci /to była ironia/.
Chocobo 20:19:46
Bardzo pozytywny. Tyyyle radości :).
Amalia 20:00:28
ja też tak jakby nie jestem w temacie jeśli chodzi o porównanie mnie do bahamuta ;P
(X)(X)_BAHAMUT_(X)(X) 19:47:32
Mazurit wiem co to anemia :p nie muszę sprawdzać. A tak swoją drogą to mówiłem z ironią :p. Nie do końca rozumiem wypowiedź chocobo ale mam nadzieję, że ma sens pozytywny :p
aysnel 19:35:13
Nice
Chocobo 19:25:49
Amalia tak jak Pusiek nigdy nie zawodzi.
Mazurit 19:21:51
Sprawdź co to anemia!
(X)(X)_BAHAMUT_(X)(X) 19:00:55
PS: ta facetka na cosplayu wygląda jak by miała anemię :P
(X)(X)_BAHAMUT_(X)(X) 16:30:43
Ashe niema żadnych szans. XD
Chocobo 09:03:31
Szczególnie Tidusa.
Cosplay
Cosplay

Chrono Trigger - Jak by tu żyć? część 2

12,000 BC - Masz w sobie ogień?


    No to od początku. Rodzimy się na dole, w zamarzniętym lodem pustkowiu. Jest nam cholernie zimno, ale po chwili ktoś się do nas zgłasza i owija nas w coś zielonego. Ach... Ciepło. Zaraz, zielonego? W liść? Co jest?! I czemu jestem w jaskini? Hmm... Mija parę lat, a my wyrośliśmy na bladego jak trup, chudego niczym szkapa, ubranego w łachmany wieśniaka, który słucha jedynie starszyzny (myślą, ze są tacy mądrzy, bo żyją dłużej ode mnie? Też coś!). Ta, zdecydowanie nie tego się spodziewaliśmy. Za to twarde życie w tym cholernym zimnie, nauczyło mnie jednego: bez odpowiedniej partnerki nie przetrwasz, jak to mówił przed śmiercią mój dziadek, gdy zaczął mieć prostatę. Rozglądamy się na boki i co widzimy? Nic. Dosłownie. W tym cholernym labiryncie jaskiń zabłądziliśmy. No nic, cofamy się po ścieżce okrzyków, zahaczając o ostre jak brzytwa skały i kamyczki. Nagle widzimy przysłowiowe światełko w tunelu. Biegniemy co sił w nogach, pot z nas spływa, ale nie poddamy się, o nie! Musimy być na tyle męscy, by wydostać się z tego labiryntu i nie przepaść jak nasz wujek, prawiczek. Przy samym końcu się potykamy o wyrastającą skałę (ból? Jaki ból?) i szykując się na bliskiego zderzenie, zamykamy oczy. Dziwne. Mięciutko i ciepło... Zaczynamy obmacywać nasze nowe posłanie, które kończy się bólem głowy. Otwieramy oczy. Tak, oto ona! To właśnie ona mnie uratuje przed tym zimnem! Eee... Na co jej ten wielki kamień. (cios) Przecież przeprosiliśmy, ile jeszcze? (cios) Padamy na ziemię niczym kłoda. Budzimy się po paru godzinach, czując się jak po wywarze naszej świętej pamięci babki, gdy odeszła równie szybko, co nagle, jak dziadek. Ale ciepła krew wciąż spływająca po naszej głowie, jest najlepszym dowodem, na nasze nowe postanowienie: musimy ją zdobyć! Fakt, trochę nas wszystko boli, ale... Żyjemy! Jeśli to potrafiła zdziałać zaledwie nas dwa razy dotykając (i to zabezpieczając się jedynie kamieniem!), to nie trudno sobie wyobrazić te gorące noce... Ale cóż, początek nie należał do zbytnio udanych. Kręcimy się w kółko po tych przeklętych jaskiniach, zastanawiając się, jak możemy ją zdobyć. Eureka! No jasne, czemu na to wcześniej nie wpadliśmy – kwiaty! Zaraz, moment, skąd ja tu wytrzasnę kwiaty... Nagle przypominamy sobie jedną z historii dziadka – „wnusiu... jak przyjdzie pora, pamiętaj... kwiat... rosnący... na górze...”. Ta, do tej pory myśleliśmy, że to tylko stara gadka pijaka, próbującego w jakiś sposób odpłacić nam się za dodatkową porcję ciepłego mleka. Ale z drugiej strony... Jakim cudem on zdobył babcię, ponoć w czasach młodości, była z niej gorąca kobieta. Ta, coś w tym jednak jest. Nagle wdeptujemy w coś wilgotnego i zimnego. Z prawdziwą ulgą stwierdzamy, że to woda. Nasz widok, nie napawa nas zbytnim optymizmem co do dalszego przebiegu naszej misji... Ubrani w szmaty, wygłodzeni... Ale nagle pojawia się nam przed oczyma ona! Jej krwisto czerwone ciało, włosy, rozpalają w nas dziwne uczucie. Ta... Z uśmiechem myślimy, jak spożytkowalibyśmy tę nową znajomą, a to wszystko w celach przeżycia (oczywiście). Z nową pasją i determinacją, bierzemy w łapy ostry kamień i ruszamy na łowy. Parę godzin później, kierując się wskazówkami ojca, docieramy na miejsce! Oto on! Owłosiona bestia, która zapewni mi energię i ciuchy potrzebne do tej niebezpiecznej wyprawy. Rzucamy się na nią z krzykiem, w nadziei, że zacznie uciekać, a my ją od tyłu zabijemy. Niestety, jak to w takim przypadku bywa, to my uciekamy, ratując skórę. I, jak zwykle, przewracamy się znowu o ten cholerny kamień! Ze strachem w oczach i ciepełkiem poniżej pasa, patrzymy śmierci w oczy. Bestia się zbliża, obnażając kły... Zamykamy oczy. Czekamy, wspominając dziecięce zabawy z kamieniami, rodzinę i kiepskie żarcie. Nagle pojawia się ona. Jej gorące ciało mobilizuje nad do działania. Podnosimy kamień do góry, w nadziei, że umrzemy godnie! Nie możemy pozwolić, by gdy zobaczy naszego trupa, pomyślała o nas jeszcze gorzej (o ile to teraz w ogóle możliwe). Bestia, jak to bestia, nie zdążyła wyhamować i raz na zawsze wbiła sobie do głowy, by nie zadzierać z takimi jak my! Po chwili, używając ostrego kamienia, obdzieramy ja ze skóry, wysmarowujemy się jej ciepłą krwią, po czym ubieramy się w jej futerko (mm... mięciutkie). Ucząc się tajemnej medytacji dziadka, jemy co tłuściejsze kawałki mięsa (w końcu nie będziemy wybrzydzać, o nie! Zresztą, wspomnienie o jej egzotycznym ciele, dodaje całemu daniu pewnego, orientalnego smaczku). Tak oto wyposażeni, po paru dniach błądzenia w jaskiniach, wychodzimy na powierzchnię. Ostre promienie słońce oślepiają nas na krótką chwilę, zimne powietrze odbiera nam siły. Ale pamiętając wciąż o czekającej nas, niezwykle gorącej, nocy, bierzemy się w garść. Z uśmiechem na twarzy idziemy przed siebie, kierując swe kroki na najbliższą górę. Słowa dziadka wciąż mamy w głowie – „góra... kwiat... ciepło...”. Mimo, że zesztywniała nam twarz, z prawdziwie godnym pochwały wysiłkiem, uśmiechamy się do siebie. Jesteśmy u podnóża – a przed nami daleka i długa droga w górę. Ale co to dla nas („ach, ciepełko... ach... noc... z nią... och...”). W drodze ranimy sobie dłonie, ale kontynuujemy wspinaczkę. Nie możemy się poddać. Przegrana z żywiołem oznacza śmierć. Zresztą, nie to, żebyśmy mieli jakiś wybór, w końcu sami też umrzemy... Nagle naszym oczom ukazują się te śliczne, wprost chwytające nas za serce, niebieskie płatki. Zaczynamy się wspinać szybciej, nie zważając na rany, nie zważając na zimno. Myśl, o czekającej nas nagrodzie, dodaje nam sil. Wyciągamy po niego dłoń... I jest, jest nasz! Z radości zaczynamy się śmiać. Nie straszna nam teraz żadna zawierucha, nie straszny nam ten kłujący wiatr. Nagle tracimy równowagę. Trzymając kwiat w zaciśniętej pięści, toczymy się całą drogę, ale żyjemy. Tak, może i poobijani („moja ręka, nie czuję ręki.... aaaaaaaaaaaa!), ale cel osiągnięty – dziewczyna jest nasza. Znaczy się będzie, gdy tylko odnajdziemy powrotną drogę. Po paru godzinach, i paru upadkach na twarz, widzimy wejście. Zaczynamy biec, chcąc jak najszybciej ją spotkać. Jesteśmy w środku, szybko znajdujemy jakiś podziemny strumień („wiedziałem, że te cholerne błądzenie w końcu na coś się opłaci”), po czym idziemy do głównego osiedliska. Pierwsza co nas uderza, to smród. Ale nic to, rozglądamy się na boki, trzymając kwiat bezpiecznie schowany przed konkurencją (gdzieś „głęboko”). Oto i ona, gorąca bestia... Szybko biegniemy w jej kierunku, chcąc jak najszybciej skonsumo... Znaczy się zdobyć jej serce. To dziwne, po co zgina pięść? (parę metrów dalej, leżąc na ziemi) Co za gorąca kobieta! Szybko wyjmujemy kwiat, a widząc uśmiech na jej twarzy, ten łagodny jak poranne słońce, uśmiech, wiemy, że było warto... Po paru latach, umierasz z tego samego powodu, co twój dziadek – ale nie żałujesz. W końcu spędziłeś na tym padole najpiękniejsze, gorące noce, o jakich kiedyś tylko mógłbyś marzyć. Zostajesz pochowany przez swojego wnuczka, w tej samej jaskini, w której mu opowiadałeś o kwiecie... Kwiecie nieba...

Swoją drogą:


    Terra Cave – dziura w ziemi, w której przyszło żyć. Z powodów bardziej mrocznych, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, nie posiadamy daru. Magia... Dar, który jest dla nas obcy tak samo, jak my jesteśmy obcy dla ludzi nim obdarzonych. Podczas gdy ci nieliczni wybrańcy mieszkają w cudownym pałacu, gdzie życie toczy się spokojnie, ucząc się korzystać ze swego daru, my zostaliśmy tutaj, pod ziemią, skazani na wieczną zimę. Każdy dzień, to ciągła walka o przetrwanie. Żywności i ubrań, wciąż nam brakuje. Wiesz, nawet nie jest tak źle, w końcu jeśli tyle tu lat już żyjemy. Fakt, źle nam się wiedzie, ale... Żyjemy. Nagle, pewnego dnia, mroźnego jak każdy inny, przybyli wybrańcy, ludzie obdarzeni magią. Przez chwile nawet odważyliśmy się sądzić, ze chcą nas pomóc. Myliliśmy się. Siłą zostaliśmy zmuszeni do budowania Ocean Palace. Zostaliśmy, przez tyle lat, bez nadziei... Jednak znalazł się ktoś, kto nam pomógł w tych trudnych czasach... Jeden z mędrców... Niestety, został on uwięziony. Próbowaliśmy go ratować, odwdzięczyć mu się za pomoc, za dobroć, za nadzieję, którą nas obdarzył. Nadzieję, na lepsze życie. Nie byliśmy w stanie. Zawiedliśmy. Jesteśmy za słabi, dobrze to wiemy. Nie przetrwamy długo, ale czy kogoś, oprócz niego, to jeszcze obchodzi? Powiadam ci przyjacielu, jesteśmy zdani tylko na siebie. Jednak, jak to bywa, przybyli oni. Podchodziliśmy do nich z nieufnością, gdyż pamięć o horrorze, jaki zgotowali nam wybrańcy, trwała w nas wciąż. Jednak oni... Byli inni. Ubrani w stroje, których nikt z nas nigdy nie widział, nawet u tych ludzi z góry. Ich broń przyjacielu, odznaczała się niezwykłym kunsztem, siłą. Posługiwali się nią z taką gracją, że mógłbyś przysiąc, iż widzisz taniec. Zaufaliśmy im. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat, komuś zaufaliśmy. Uratowali jednego z mędrców. Nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłem na tę wiadomość. Podobno stoczyli walkę, jakiej nikt z nas by nie przeżył, ale oni byli od nas inni: młodzi, silni, gotowi na wszystko. Przez jakiś czas myśleliśmy, że w końcu szczęście się do nas uśmiechnęło. Ocean Palace został ukończony, a to oznaczało, że wybrańcy zwrócą nam wolność. Bardziej nie mogliśmy się pomylić. Ale ta trójka, ponownie się zjawiła. Sami, bez żadnej naszej pomocy, zapobiegli katastrofie, którą sami przez lata budowaliśmy. Ale życie, przyjacielu, to nie baśń, gdzie wszystko kończy się dobrze – Ocean Palcae został zniszczony, lecz zamiast niego, dosięgła nas inna katastrofa. Olbrzymia fala, w przeciągu zaledwie paru minut zniszczyła znany nam świat. Już nie było wybrańców, utracili swój dar. Staliśmy się na powrót jednością, tak jak głosiły legendy. Zbierając się po katastrofie, znaleźliśmy jedynie dwóje z trzech przybyszy, którzy tyle dla nas zrobili. Otoczyliśmy ich opieką. Gdy tylko zebrali siły, zniknęli. Wydawali się dziwnie smutni, jakby stracili kogoś bardzo bliskiego. Jednak dla nas, zaczął się nowy okres – po raz pierwszy w całym mym długim życiu, bez obaw patrzę w przyszłość. Razem z wybrańcami... Nie, razem z nimi, zwykłymi ludźmi takimi jak my, odbudowujemy nasz świat. Nie popełnimy tych samych błędów. Nagle, po raz pierwszy, od tylu już lat, ujrzeliśmy Słońce. Jego ciepło rozpaliło w nas wiarę. Wiarę, na lepsza przyszłość...

Przemyśleń moc:


    To co, chciałbyś tu żyć? Zawsze istnieje nadzieja, że urodzisz się jako jeden z wybranych – obdarzony zapomnianym darem, jakim jest magia. Tak, ale co wtedy, jeżeli tak się nie stanie? Będziesz zmuszony do ciągłej walki o przetrwanie. Bez żadnych szans na poprawę swego losu. Słońce, tu na dole, nie dociera, panuje tylko zima. Wielu zabierze. Jedzenie, zawsze go brak. Ubrania, jeżeli tak oczywiście można by nazwać te szmaty i sierść zwierząt, które masz na sobie są znoszone, ledwo spełniające swą rolę. Do tego jeszcze ta przeklęta harówa dla wybrańców. Nie masz szans, by się im przeciwstawić, nie z ich technologią, ich tą przeklętą magią. Budzisz się, zarzucasz szmaty, jesz, lecz i tak głodny, udajesz się na budowę. Tam w pocie czoła, wyzyskiwany, pracujesz do nocy. Potem wracasz do domu, wykończony, nie masz żadnej siły. Tak, ciekawe wiedziesz życie. Nie mieszkasz w domu, tylko pod ziemią, bo ona oferuje schronienie przed tym wszędobylskim mrozem. Ten chłód odebrał ci już tak wiele – rodzinę, miłość twego życia, gdy nagła zamieć ci ją odebrała. Zamykasz oczy, marzysz o Słońcu. Wyobrażasz sobie jego ciepło. Z każdą chwilą, czujesz się coraz bardziej zmęczony. Głód nie pozwala ci zasnąć, zapomnieć, otrzymać tę chwilę wytchnienia, której tak bardzo potrzebujesz. Czujesz narastającą nienawiść. Gdyby nie ci wybrańcy, nie czekałby cię taki los... Gdybyś tylko był jednym z nich...

Sedno:


    To co, panowie twardziel, ciekawa epoka na spędzenie dalszego żywota, nie? Oczywiście, są tego jakieś plusy (pięć godzin później...) – przynajmniej staniemy się twardzi jak lód. Obcowanie ze śmiercią, zrobi z nas nieczułych, pozbawionych wszelkich uczuć stworzenia, dla których liczy się tylko przetrwanie. Zabijać będziemy bestie bez litości, pożywiać się ich ciepłym jeszcze mięsem i z dumą zakładać na siebie ich skórę. Ta, prawdziwa wizja twardziela. A co maluczcy ludzie mogą zrobić, gdyby zechcieli tu żyć? Hmm... Umrzeć. I to jak najszybciej. W końcu, jakby nie patrzeć – bez mięśni, bez jedzenia i ciepła, nie przeżylibyśmy tam zbyt długo. A o „dodatkowym’ zajęciu jakim jest niezaprzeczalnie praca przy Ocean Palace, już nawet nie wspominam. Gdybyście się narodzili, jako wybrańcy, ludzie obdarzeni darem magii, czekałby was zgoła odmienny los. Bo tutaj mogą przeżyć jedynie niepoprawni optymiści, jak i ludzie, chcący sprostać największemu wyzwaniu, z jakim do tej pory się spotkali.


Plusy:
- nikt się nie będzie śmiał, gdy będziemy bladzi jaki trup
- wyrób mięśni
- prawdziwy obóz przetrwania

Minusy:
- wieczna zima
- wykorzystywanie przez wybrańców
- brak nadziei na lepsze jutro

Informacja: Ten artykuł wymaga edycji, aby być zgodnym z nowymi zasad mi wortalu SquareZone. Aktualna wersja artykułu zostanie wkrótce dostosowana do standarów.



Autor: qiax

Statystyka

  • Ostatnia modyfikacja: wtorek, 21 marca 2006, 14:55
  • Artykuł czytany: 1321
  • Głosów: 1
  • Średnia ocen: 9

Komentarze

Komentarze

  • 1. Siergiej ~ poniedziałek 31 października 2005, 18:37

    tekst dobry, pisany z pasja bardzo ciekawe opisy. pierwsza i druga czesc znacznie lepsze od 3 i 4 ale moze dla tego ze znacznie dluzsze? No i troche kiepskop zrobione IMO "plusy"....9/10

Dodaj komentarz

Aby skomentowć galerię wystarczy wpisać treść komentarza w polu obok. HTML jest niedozwolony.

Niezarejestrowani użytkownicy muszą wypełnić pole Autor.

Konieczna jest również weryfikacja niezalogowanych użytkowników.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane - pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.