Recenzja

Informacja

Ten artykuł wymaga edycji, aby być zgodnym z nowymi zasadami SquareZone. Obecna wersja zostanie wkrótce dostosowana do standardów.

Naprawdę rzadko się zdarza, by w branży gier, a już w szczególności gier z Kraju Kwitnącej Wiśni istniały jakieś polskie akcenty. Tym razem Japończycy "przywalili z grubej rury", rzekłbym nawet - z armaty. Jak powszechnie wiadomo, w kraju tym bardzo spopularyzowana jest muzyka naszego najsłynniejszego polskiego kompozytora - Fryderyka Szopena. Nikt chyba poważnie nie myślał o tym, że można by zrobić grę z wybitnym pianistą w roli głównej... a jednak - stało się. Hiroya Hatsushiba zainspirowany muzyką Polaka stworzył grę, którą mam przyjemność zrecenzować (w wersji na konsolę Xbox360) - "Eternal Sonata".

Rzecz dzieje się w ostatnich godzinach życia głównego bohatera, którym jest - a jakże - sam Fryderyk. W gorączce wywołanej śmiertelną wówczas chorobą, przenosi się on do wyimaginowanego świata, w którym spotyka nieznane dotąd sobie postacie. Wraz z nimi przemierza krainy pełne dziwacznych stworów, początkowo świadom faktu, iż jest w świecie nierealnym, z upływem czasu zaczyna się wahać. Jaki będzie finał tej opowieści? Tego Wam zdradzić nie mogę, aczkolwiek będziecie trochę zaskoczeni.

"Eternal Sonata" jest liniowym RPG, powstałym jako time exclusive dla konsoli Xbox 360. W czasie gdy piszę te słowa, tytuł jest już dostępny także dla graczy posiadających PlayStation 3. Jeżeli chodzi o różnice, jest ich kilka - w wersji PS3 zaimplementowano dwie nowe postacie grywalne - są to Crescendo i Serenade, którzy we wcześniejszej wersji byli bohaterami niezależnymi. Dodano także kilka nowych poziomów (gra w wersji Xboxowej jest niezmiernie krótka).

Gra, sama w sobie jest dość niezwykła - wszelkie imiona, nazwy miast, a nawet broni, czy też naszych wrogów - mają związek z muzyką. Wystarczy popatrzeć na imiona kilku z bohaterów - Beat, Polka, Jazz, tudzież nazewnictwo miast - Ritardando, Baroque. Jako ciekawostkę podam, że nazwy poszczególnych rozdziałów gry twórcy zaczerpnęli z dzieł Chopina (przykładowo chapter 2 "Revolution" pochodzi od Etiudy Rewolucyjnej). Na plus tej pozycji zaliczam umiejętnie wplecione informacje z życia naszego kompozytora - w trakcie rozgrywki będziemy mieli okazję dowiedzieć się dlaczego Fryderyk emigrował z rodzinnego kraju i jakie emocje nim targały. Wszystko to okraszone pięknymi zdjęciami Warszawy oraz krajobrazów różnych zakątków Polski . Niejednemu rodakowi łezka się w oku zakręci, gdy zobaczy obrazy przedstawiające nasze rodzime strony, które zobaczą też miliony graczy na całym świecie, a wszystko to dzięki twórcom gry, z jakże odległej przecież - Japonii.

Słów kilka o systemie rozgrywki. Eternal Sonata jest liniowym (aż do bólu) jRPG z dosyć ciekawie zmodyfikowanym schematem walki. Początkowo gra wydaje nam się przesadnie prosta i banalna, jednak w miarę upływu czasu (i wzrostu doświadczenia bohaterów) twórcy gry zaserwowali nam pewną niespodziankę. Chodzi mi mianowicie o tak zwane "party level". Parametr ten podnosi się z czasem, co owocuje różnymi bonusami, ale i nie tylko. W dalszym etapie, gra zaczyna wymagać od nas większego refleksu i skupienia. Pojawiają się echo chains (rewelacyjny patent), skracany jest czas na podjęcie ruchu podczas walki... Dzięki takiemu zabiegowi gra staje się ciekawsza. Jeszcze kilka słów o tajemniczych echo chains - po uzyskaniu odpowiedniego poziomu drużyny (a nie pojedynczego bohatera) na ekranie telewizora możemy zauważyć kolorowe gwiazdki po każdym uderzeniu. Im więcej uderzeń, tym mocniejsze echo. Maksymalna wartość to 32 echo chains i powiem Wam, że często jest tak, iż warto poczekać chwilę by zgromadzić sobie tą wartość - po jej uzyskaniu drastycznie wzrasta siła uderzenia naszego bohatera, w szczególności jego ataków specjalnych. Ataki te, od momentu uzyskania wartości echa "24" możemy łączyć z pozostałymi postaciami, uzyskując w ten sposób efektowne (a zarazem efektywne) comba. Wraz z wyuczonymi kontratakami będzie to zasadnicza siła naszej grupy.

Innym ciekawym patentem, jest transformacja przeciwników, w zależności od oświetlenia panującego na polu walki. W zależności od tego, możemy walczyć z relatywnie słabym przeciwnikiem, tak, by po chwili zmienił się w sprawiające nie lada problem, monstrum. Od oświetlenia będzie zależało jeszcze coś - mianowicie rodzaj ataku, który nasz bohater wykona. Wszelkie ruchy mają swoje odpowiedniki jako "dark" oraz "light", o czym trzeba będzie pamiętać w trakcie walki przez cały czas (szczególnie, jeżeli będziemy chcieli się uleczać).

W tym momencie należałoby wspomnieć o grafice. Tutaj zapewne będzie ona punktem spornym. Gra jest bardzo kolorowa, momentami chyba nawet za bardzo. Nasuwa to skojarzenia, iż jest to pozycja dedykowana dla najmłodszego pokolenia graczy, co jest oczywistym błędem. Postacie oraz lokacje są przepiękne, co widać na screenach we wstępniaku i nie można tutaj twórcom zbyt wiele zarzucić. Efekty ataków specjalnych i cutscenek również wyglądają imponująco, a chyba największe wrażenie wywierają umiejętnie wplecione zdjęcia ze świata rzeczywistego Fryderyka. Mimo wszystko wielu graczy będzie uważało, że programiści powinni postawić na "poważniejszą" grafikę - osobiście, owa "cukierkowość" nie przeszkadzała mi w trakcie zabawy.

Muzyka w grze. Cóż... tutaj, nawet najwięksi malkontenci powinni być zadowoleni. No bo jakże krytykować nazwiska, które pojawiają się w tej produkcji? Za ścieżkę dźwiękową i aranżacje utworów odpowiedzialny jest Motoi Sakuraba - ikona serii, takich jak Star Ocean i Valkyrie Profile. W grze usłyszymy najsłynniejsze kompozycje Fryderyka Szopena, które wykonuje inny, sławny pianista - Stanisław Bunin. Te trzy nazwiska mówią chyba same za siebie. Sakuraba podołał zadaniu i stworzył niesamowitą ucztę dla uszu, mieszając klasyczne kompozycje z własnymi pomysłami. Soundtrack w "Eternal Sonata" zasługuje na najwyższą notę - brawa dla Japończyków.

Pora na podsumowanie. "ES" jest pozycją wyjątkową i myślę, że powinien sięgnąć po nią każdy, polski gracz lubujący się w jRPG, posiadający konsolę najnowszej generacji. Polskie akcenty są tu wszechobecne (jedna z głównych postaci - Polka, czy też atak specjalny Fryderyka... "Orzeł Biały"). Dla wielu będzie to też lekcja historii - podczas przerywników możemy dowiedzieć się naprawdę wielu faktów z życia Szopena i sytuacji Polski w XIX wieku. To do czego można się przyczepić, to długość gry. Za pierwszym razem wydłużają go przerywniki z informacjami, niestety, przechodząc grę po raz kolejny, omijając wszelkiego rodzaju wstawki - możemy zauważyć, iż czas spędzony przy tej pozycji jest bardzo krótki. Reasumując - jeżeli nie zraża Was cukierkowa grafika i liniowość - sięgajcie po ten tytuł, bo... po prostu warto. Tym bardziej, że możemy udowodnić po raz kolejny, iż gry mogą nie tylko przynosić frajdę, ale też uczyć. W tym wypadku - oprócz języka angielskiego - również historii.

emiel_8 Eternal Sonata" jako jRPG nowej generacji prezentuje się naprawdę nieźle. Szczególnie na tle albo niedorobionych produkcji, bądź też gniotów fabularnych pokroju "Enchanted Arms". Japończycy po raz kolejny udowodnili, że można jeszcze zrobić interesującą produkcję w tej kategorii. Lubisz RPG i posiadasz PS3 lub Xbox 360? Sięgaj po ten tytuł bez zastanowienia. Mimo krótkiego czasu danego nam na zabawę, jest ona przednia, co w przypadku gier fabularnych jest ostatnio ewenementem.

Plusy
  • Ciekawe podejście do fabuły
  • Gra bardzo "polska"
  • Epicka muzyka
Minusy
  • Stosunkowo krótki czas zabawy
  • Zbyt łatwa

Statystyka

  • Data publikacji:
  • Autor: 2719
  • Artykuł czytany: 5350
  • Głosy oddane: 6
  • Średnia ocen: 9.7

Komentarze (2)

Gość ~ 04 kwietnia 2009, 20:12
Nie przesadzałbym z tą "krótkością". Nie wiem jak jest w wersji na X360 bo nie grałem, ale na PS3 mam już z 30 godzin i końca nie widać, więc nie jest chyba aż tak źle. A sama gra jest genialna. Grafika, muzyka, fabuła...dosłownie wszystko mi się w niej podoba :3 Polecam. Co do recenzji- niezła, ale jedno zdanie moglibyście zmienić. "...muzyka naszego najsłynniejszego polskiego kompozytora..." Skoro "naszego" to już bez "polskiego" bo wyszło trochę masło maślane :3

R.
Gość ~ 01 czerwca 2009, 00:05
Imię Polka odnosiło się raczej do muzyki (nie narodowości) a ta pochodzi z Czech :]

eustachy

Dodaj komentarz

Wpisz treść komentarza w opowiednim polu. Pamiętaj, że HTML jest niedozwolony.

Niezarejestrowani użytkownicy uzupełniają również pole autora.

Konieczna jest również weryfikacja niezalogowanych użytkowników.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane - pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.