Recenzja

Informacja

Ten artykuł wymaga edycji, aby być zgodnym z nowymi zasadami SquareZone. Obecna wersja zostanie wkrótce dostosowana do standardów.

BYŁA SOBIE GRA....

Front Mission: Gun Hazard to kolejna pozycja z dobrze znanej i lubianej serii. Zupełnie jednak różni się od swoich poprzedniczek, oraz następczyń. Domyślam się, że każdy teraz spodziewa się czegoś na kształt strategii turowej, tak, jak miało miejsce w innych odsłonach cyklu. Otóż nie, jedyne, co ta gra ma wspólnego z innymi tytułami serii, to fakt, iż rozgrywa się w świecie, w którym dominują zniszczenia i nie mająca widzieć końca, wojna. To już nie jest odwieczna walka dobra ze złem, lecz raczej złych ze złymi. Nic tu nie jest ani czarne ani białe. Każdy ma jakiś ukryty motyw działania, a zło, nie jest wcale proste do rozpoznania. Jedynie Ty, drogi graczu, należysz do tak zwanych "ostatnich sprawiedliwych".

Drugą rzeczą wspólną z innymi częściami jest fakt, iż nasz bohater przemierza świat za sterami olbrzymiego mecha (w grze nazywają się one Wanzery). Czyli najważniejsze nadal się nie zmieniło: ciągle czujemy, że mamy do dyspozycji naprawdę ciężkie wsparcie, oraz, że niewiele rzeczy jest w stanie się nam oprzeć.

Mnie osobiście gra przypadła baaardzo do gustu, teraz jednak stoję przed trudnym zadaniem: przekonania Was do niej, Drodzy Czytelnicy. Pamiętajcie, że nikt mi za to nie płaci, więc możecie mi wierzyć. Postaram się być maksymalnie obiektywny.

Zdradzę wam, więc na początek największą wadę tej gry - JEST PO JAPOŃSKU! Przerażeni? Niepotrzebnie. Sam na początku też myślałem, że gra nie będzie grywalna. Nic bardziej mylnego! Wszystko jest tak intuicyjne i proste w obsłudze jak nigdy dotąd. Nauczenie się, co i jak dają poszczególne opcje w menu, zajęło mi około 10 minut. Biorąc pod uwagę, że gra jest długa, jest to kropla w morzu czasu, jaką przy niej spędzicie. Żeby nie było wątpliwości - dostępny jest na stronie dział "TŁUMACZENIA", w którym wszystko jest opisane.

ZNACIE? TAK? TO POSŁUCHAJCIE...

Fabuła skupia się na przygodach Alberta Grabnera (to Ty)- jesteś pilotem, Wanzera bojowego i jednocześnie ochraniarzem Prezydenta. Już sam początek nie jest dla Ciebie zbyt ciekawy... Szalony pułkownik Ark Hellbrand dokonuje zamachu stanu i próbuje przejąć władzę w kraju. A zaczyna od Twojego szefa. Jak się później okazuje, jest to tylko część planu przejęcia władzy nad światem? Jak więc widać, ogólny motyw ratowania Świata musi dobrze się sprzedawać, skoro ciągle go wałkują. Tyle o fabule, bo wypaplałbym jakiś ważny moment i zepsuł tym samym przyjemność z jej poznawania.

CO MI PAN TU PRÓBUJE WCISNĄĆ?!?...

Jak już wspominałem, zmienił się całkowicie sposób rozgrywki. Tym razem mamy do czynienia z grą ACTION-rpg. Specjalnie napisałem "rpg" małymi literami, żeby pokazać dystans między tymi elementami w grze. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja! Przez całą grę będziesz się zmagał z setkami, a być może i nawet tysiącami przeciwników. Tylko dzięki sprawnej ręce i trzeźwemu umysłowi, będziesz w stanie sprostać najtrudniejszym sytuacjom i pokonać najcięższych bossów. W zasadzie tą grę można by nazwać kolejnym shooterem, czy jak kto woli, zręcznościówką. Ci, którzy w tym momencie się zrazili niech poczekają...

Elementy, rpg sprowadzają się do tego, że gromadzimy pieniądze oraz doświadczenie. To pierwsze, wiadomo - służy nam do kupowania coraz to nowszych narzędzi zagłady i akcesoriów pomocniczych. Doświadczenie, także wiadomo - nasza postać (a w zasadzie Wanzer), staje się coraz silniejsza i bardziej odporna. Jaki jest jeszcze element, który decyduje o tym, że gra rpg jest dobra? No jasne - fabuła. Zaręczam wam, że historia opowiedziana w FM: GH, jest bardzo wciągająca i na swój sposób skomplikowana. Jest tu tyle dialogów, zwrotów akcji, nietrwałych sojuszy, spisków, że można by nimi było obdzielić jeszcze kilka podobnych gier z tego gatunku. Na początku nie za bardzo wiadomo, o co tak właściwie chodzi... Musimy jedynie osłaniać Prezydenta przed zamachowcami. Potem, stopniowo, angażujemy się w coraz to groźniejsze konflikty na świecie, aby skończyć na obronie całego gatunku ludzkiego (a to mi nowość).

Zapytacie, jak to możliwe, że wychwalam fabułę skoro ni w ząb nie kumam japońskiego? Dlatego, że bardzo łatwo zorientować się w przebiegu wydarzeń, po prostu patrząc na ekran. Są dwa czynniki, które pomagają wczuć się w atmosferę gry. Po pierwsze, podczas dialogów pojawiają się buźki postaci w nich uczestniczących. Opracowano dla nich sporo różnych grymasów twarzy, dzięki czemu wiadome jest, czy postacie się kłócą / lubią, a także wyczuwamy, kiedy możemy się spodziewać ataku lub innego zagrożenia. Drugim czynnikiem, który wspomaga "wyczucie klimatu" jest muzyka. Jest bardzo dobra, jak na stajnię SquareSoft przystało. Po części maczał w niej palce Nobuo Uematsu, więc odwieczni fani Finali i innych, podobnych, gier, wiedzą, czego mogą się spodziewać. Muzyka bardzo dobrze oddaje rodzaj sytuacji, z jaką mamy aktualnie do czynienia. Zawsze wiemy, czy dzieje się źle czy dobrze. Po głębszą przemyślenia na temat muzyki zapraszam, do działu MUZYKA.

CO WIDAĆ I SŁYCHAĆ....

Grafika jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Wszelkie obiekty jak domy, ludzie, tła czy Wanzery, są bardzo szczegółowo opracowane. Pomimo, że gra oferuje nam prawie 100 misji do przejścia (podzielonych na 11 epizodów), nie nuży się nam, gdyż często zmienia się środowisko misji. Mamy, więc: miasta, miasta nowoczesne, ruiny miast, pustynie, dżungle, lasy, zamarznięte górskie szczyty, bazy wojskowe, jaskinie, oraz wiele, wiele innych. Każdy z epizodów, oferuje nam nieco inny klimat. Na przykład będąc w Skandynawii zwiedzamy głównie różne większe lub mniejsze miasteczka. W Europie dominują lasy, a w Ameryce południowej ruiny starożytnych świątyń. Innymi słowy czeka was prawdziwa wycieczka dookoła świata.

O muzyce już napisałem, więc przyszła 0 p ora na dźwięk- jest także okej, ale ponownie (patrz recenzja CHRONO TRIGGER), nie mogę powiedzieć o nim niczego szczególnego. Nie ma na szczęście żadnych denerwujących pisków czy brzęczeń. Przeważnie z głośników dochodzi odgłos strzelania lub wybuchów. Rzadko pojawia się coś innego. Ot, standard.

PRAWO JAZDY KATEGORII "W"...

Sterowanie Wanzerem jest dosyć proste, mimo, że wykorzystujemy niemal wszystkie przyciski naszego pada (bądź klawiatury, jeśli bawimy się emulacją). Kursorami sterujemy pojazdem oraz decydujemy o tym, w którą stronę będzie celowało nasze potężne działo. Mamy także oczywiście strzał i skok. Z mniej standartowych klawiszy dochodzą: tarcza, zmiana broni dodatkowej, strzał bronią dodatkową oraz HOLD, czyli zatrzymanie działka w jednej pozycji. Przydatne, gdy musimy uciekać i strzelać do przeciwnika za naszymi plecami. Już podczas pierwszej misji, możemy sobie poćwiczyć sterowanie a tym samym szybko przekonać się, że nie jest skomplikowane. Mamy również możliwość podróżowania na piechotę, co czasami jest jedyną możliwością na ukończenie poziomu.

Wraz z osiągnięciem kolejnych leveli / doświadczenia, będziemy mogli wyekwipować naszego Wanzera w nowsze "zabawki". Są cztery rodzaje broni podstawowej, każda w pięciu wersjach o różnej mocy. Mamy, więc: karabin maszynowy Vulcan, olbrzymiego shotguna, laser i wyrzutnię napalmu. Każda z nich wymaga innej taktyki na polu bitwy, lecz są jednakowo bardzo skuteczne. Broni dodatkowej mamy znacznie więcej, bo około 20 rodzajów. Także w kilku wersjach. Mamy tu wszystko: od wyrzutni granatów poprzez dodatkowe karabiny a na polu energetycznym (naprawiającym uszkodzenia) skończywszy.

Dla celów obronnych, możemy dokupić sobie różne moduły dla Wanzera: nowsze tarcze, lepsze plecaki odrzutowe, możliwość ślizgu po płaskiej powierzchni. Z czasem awansujemy na, tyle, że będziemy mogli sobie kupić zupełnie nowego Wanzera! Naprawdę, jest, na co wydawać kasę w sklepach. Hmm... To chyba argument, żeby zachęcić do gry dziewczyny

MAMO! ON MNIE BIJE!...

Sama rozgrywka sprowadza się głównie do walki lub dotarcia do jakiegoś konkretnego punktu w misji. Początkowe etapy są bardzo proste. Wrogowie praktycznie sami wpadają na nasze pociski, trzeba być naprawdę zdolnym, żeby dać się takim delikwentom zniszczyć. W miarę postępów w grze, wszystko staje się oczywiście trudniejsze, lecz nigdy nie ma sytuacji beznadziejnych. Jeśli już naprawdę ktoś kiepsko sobie radzi ze sterowaniem, to niech zaopatruje się przed każdą misją w full środków leczących a na pewno ułatwi sobie życie.

Przeciwnicy niestety nie są zbyt oryginalni ani inteligentni. Większość z nich, to Wanzery, które wyglądem niewiele się od siebie różnią. Mają, co prawda różne bronie, lecz i tak wszystkie pociski wroga możesz zatrzymać tarczą. Niektórzy latają, inni jeżdżą po ziemi - a i tak nie uchroni ich to przed złomowaniem.

Jedynie bossowie są warci naszej uwagi, jako że kilku z nich, to naprawdę trudne sztuki. Każdy z nich ma oryginalny wygląd i przeważnie jest ze cztery razy większy od Ciebie. Kluczem do ich pokonania, nie jest tylko jak najszybsze naciskanie klawiszy, ale także cierpliwość oraz znalezienie odpowiedniej taktyki. Niektórzy mają tak silne ataki, że nie nadążysz z leczeniem.

W WERSJI POLSKIEJ UDZIAŁ WZIELI...

Postaci występujących w grze jest naprawdę sporo. Większość z nich jednak, ogranicza swoją rolę do prowadzenia z Tobą dialogów lub do szybkiej (nie często chwalebnej) śmierci na polu bitwy. Początkowo stawiasz czoła sam wszelkim niebezpieczeństwom, lecz z czasem do Twojej drużyny dołączają kolejni straceńcy, którzy wierzą, że Świat da się naprawić. Jest ich w sumie 8, a ich głównym celem, poza dawaniem rad, jest pomoc na polu walki. Do każdej misji możesz zabrać ze sobą jednego z kumpli. Nie masz niestety wpływy na to, jak się będą zachowywali podczas trwania misji. Zależnie od tego, jaki typ Wanzera umieją prowadzić, będą: ostrzeliwywać wrogów, chronić Ciebie, czy też podkładać miny. Jedyne, na co masz wpływ,to możliwość wydania mu rozkazu odwrotu. Żaden z pomocników nie może zginąć, lecz gdy eksploduje, straci swojego Wanzera. Wtedy trzeba zainwestować w nowego. Ponadto, tak samo jak i Ty, pomocnicy zdobywają punkty doświadczenia.

Mamy też sporą galerię czarnych charakterów, od nieco szalonych jak Ark Hellbrand czy Bishop the Berserker, na zawziętych i przebiegłych: na Genoce zaczynając, a na Royce Felder kończąc. Bądź pewien, że każdy z nich da Ci się we znaki i nie będziesz się mógł doczekać chwili, kiedy wreszcie staniesz z nimi oko w oko.

KOŃCZ WAŚĆ WSTYDU OSZCZĘDŻ...
Na zakończenie chciałbym się zastanowić, komu mam niby polecić tą grę. Przede wszystkim tym, którzy kochają styl SquareSoftu, bo to kolejne udane ich dziecko. Po drugie tym, którzy lubią sobie postrzelać, ale jednocześnie zachłysnąć się ciekawą fabułą. Gra może nie przypaść do gustu tylko osobą, którzy nie lubią wszelkiej odmiany gier zręcznościowych. Fanom natomiast tego typu gier, może się nie spodobać: olbrzymia ilość dialogów i to, że jak na strzelaninę, to gra jest zbyt długa, ale czy to wada? Może ich zmęczyć, co jedynie jej ''powtarzalność'' w przebiegu akcji. A co do kwestii języka japońskiego... Naprawdę nie przeszkadza. Mówi to wam ktoś, kto do tej pory omijał nie przetłumaczone gry szeroookim łukiem. Gdyż uważał granie w nie za stratę czasu.

Trzeba przyznać, że tego rodzaju hybrydy (Action-rpg) nie zawsze się przyjmują. Jeśli o mnie chodzi, to skończyłem grę już parę razy i zawsze bawiłem się przy niej syto. Trzymając się terminologii gastronomicznej... SquareSoft! Poproszę o dokładkę!

Dla tych, którym nie chciało się czytać mojej recenzji:

GRAFIKA : 8/10
DŹWIĘK : 6/10
MUZYKA : 9/10
FABUŁA : 8/10 Ach ten japoński! :-)
GRYWALNOŚĆ : 9/10

Statystyka

  • Data publikacji:
  • Autor: Pieszczotek
  • Artykuł czytany: 4213
  • Głosy oddane: 1
  • Średnia ocen: 6.0

Komentarze (2)

Pieszczotek ~ 14 września 2004, 20:34
jezu jakie paskudne byki sa w tej recenzji , kto to pisal?!?!? ;-)
Gość ~ 09 czerwca 2012, 20:25
za niska ocena!!!

berumondo

Dodaj komentarz

Wpisz treść komentarza w opowiednim polu. Pamiętaj, że HTML jest niedozwolony.

Niezarejestrowani użytkownicy uzupełniają również pole autora.

Konieczna jest również weryfikacja niezalogowanych użytkowników.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane - pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.