Recenzja

Informacja

Ten artykuł wymaga edycji, aby być zgodnym z nowymi zasadami SquareZone. Obecna wersja zostanie wkrótce dostosowana do standardów.

Jako wielki fan serii Seiken Densetsu, z mieszanką niepokoju i podniecenia czekałem na premierę Heroes of Mana. Dominował jednak niepokój, ponieważ wcześniej zawiodłem się kilkukrotnie ? średni Sword of Mana, beznadziejny Children of Mana i sięgający dna Dawn of Mana, którego zaletą była jedynie grafika. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na jedno ? Koichi Ishii, ojciec tej wielkiej serii, w końcu postradał zmysły i nie wie co robi, a Seiken Densetsu upada coraz niżej, z każdą nową odsłoną. Pamiętają czasy genialnego Legend of Mana, czy też Seiken Densetsu 3, ciężko jest pogodzić się tym, do czego doprowadzono tak znakomitą markę. Na całe szczęście, czy to przez zwykły przypadek, czy też przez przebłysk zdrowego rozsądku i inspiracji, studio Brownie Brown (odpowidzialne za projekt), pracujące przy współpracy ze Square, udowodniło, że jest jednak czegoś warte. Oto przed państwem najlepsza część serii od Seiken Densetsu, od przeszło 7 lat.


Myśląc ?Seiken Densetsu?, fan jRPG skojarzy to z cukierkową grafiką i mashowaniem jednego guzika celem nawalani potworów mieczem. Wszystkie części serii, bez wyjątku, były w końcu Action jRPG?ami, typowymi dla swojego gatunku, czasami nawet porównywanymi z serią Legend of Zelda. Pomysł na stworzenie strategicznego RPG?a, do tego jeszcze z walkami w czasie rzeczywistym, wydawał się zupełnie niedorzeczny ? nie tego się fani spodziewają po nowej grze marki SD, a jest to marka przez fanów znana i szanowana. Taka odskocznia mogła się skończyć albo całkowita klapą, albo wielkim sukcesem i miło mi stwierdzić, że skończyła się tym drugim. No, może przesadzam pisząc o ?wielkim sukcesie?, ale nie mniej-jednak, gra pozwala mieć nadzieję na odrodzenie serii.


Graficznie gra jest oszczędna, ale utrzymana w odpowiednim stylu. Teren bitwy jest trójwymiarowy, a poruszające się po nim potwory i postacie dwuwymiarowe ? połączenie mało oryginalne, ale proste i idealne. Jednostki, jakimi przyjdzie nam dowodzić, to monstra, z którymi walczyć mogliśmy w ostatnich kilku odsłonach serii, nie zabraknie więc Rabite?ów, Sky Dragon?ów, czy Iffish?ów. Co więcej, graficy nie wysilali się niepotrzebnie i zaimplementowali do gry prawie identyczne stripe?y co wcześniej, przez co wszystkie te potwory nie tylko wyglądają podobnie, ale wręcz identycznie. Bynajmniej nie jest to wadą ? po co poprawiać doskonałość?


Wstawek filmowych w grze jest kilka ? przede wszystkim wstawki anime, chociaż ataki specjalne (do których wykorzystujemy specjalne budynki) to pełne CGI. Te pierwsze wypadają nieźle, wykonanie tych drugich pozostawia wiele do życzenia. Podczas dialogów, do każdej z postaci dołączony jest jej pojedynczy art, dekorujący odpowiednie okna dialogowe ? trochę dziwić może to, że developerzy nie zdecydowali się na kilka rysunków, żeby choćby oddać mimikę bohaterów, skoro takie rozwiązanie widzieliśmy choćby w Children of Mana, no ale nie razi to gracza w żaden sposób. Arty, swoją drogą, są bardzo ładne, wyglądają na dużo ?dojrzalsze? niż te ze wspomnianej wyżej gry.


Recenzowanie oprawy muzycznej możnaby sobie darować, bo można ją określić dwoma słowami: Yoko Shimomura. Fani serii Seiken Densetsu, a także miłośnicy Parasite Eve i, przede wszystkim, Kingdom Hearts, już powinni wiedzieć, że co, jak co, ale muzyka w grze jest przednia. Wszystko utrzymane w klimacie gry, świetnie podkreślające wydarzenia fabularne, jak i oddające nastrój bitwy ? ścieżka dźwiękowa jest bogata i kunsztowna, taka, jakiej można się spodziewać po wielkiej Yoko.


Fabuła to jeden z mocniejszych elementów gry. Chociaż ciągle doszukiwać się w niej można pewnych szablonowych elementów, w swojej prostocie sięga do korzeni serii i wyjaśnia wiele związanych z nią wątpliwości. Akcja gry dzieje się 17 lat przed wydarzeniami, jakie znamy z Seiken Densetsu 3, a na znawcę tego wielkiego dzieła epoki SNES?a, czeka w Heroes of Mana wiele smaczków. Jakich? Choćby takich, że matki Angela?i i Hawk?a (Hawkeye?a), a także ojcowie Duran?a i Kevin?a, są członkami naszej niepokonanej drużyny. Albo takich, że 7 specjalnych budynków, którymi wykonać można jednokrotny atak specjalny na wszystkich wrogów, to świątynie ku czci siedmiu Bestio Mana?y, które to musimy pokonać jako boss?ów w SD3. Zwiedzanie znanych nam królestwo, spotykanie znanych nam już postaci i poznawanie wydarzeń z przeszłości tamtej serii już jest przyjemnością samą w sobie, w szczególności dla fanów serii.


Główne wątki fabularne są jednak udziałem piątki naszych głównych bohaterów: Roget?a, Yurcheal?a, Qucas?a, D?Kelli?ego i Geimere. Oczywiście, szczególny nacisk kładziony jest na głównego antagonistę i uczestnika większości bitew, czyli Roget?a, jednocześnie naszego głównego wojownika i nieoficjalnego przywódcę drużyny (chociaż tak naprawdę to najwyższy rangą jest Yurcheal). Podczas podróży badają oni zagadkę nagłej ekspansji terytorialnej swojej ojczyzny ? Pedda?y, oraz towarzyszącemu temu nagłemu pojawianiu się potężnych magicznych artefaktów ? luster Esina?y. Przemierzając podbite krainy, zjednują ze sobą dawnych wrogów, tworząc sojusz przeciwko nagłemu agresorowi. Chociaż brzmi to, jak ograny do bólu schemat ?Rebelia kontra Imperium?, to diabeł tkwi w szczegółach ? fabuła nie jest przesadnie infantylna, ale nie jest tak okrutna, czy też dramatyczna, aby kontrastować z oprawą i klimatem gry. Krótko mówiąc: wszystko zostało bardzo zgrabnie zaplanowane, a efekt końcowy dotrze do każdego.


Bitwy, na które składa się głowna część gry, są zaplanowane pomysłowo i prosto, przez co toczy się je ciekawie i intuicyjnie. Oddany nam do dyspozycji od samego początku statek, stanowi podczas bitew nasze centrum dowodzenia, którego utrata oznacza koniec misji. Na jego pokładzie możemy stawiać nowe budynki oraz budować jednostki w jednej z sześciu klas: zbieracze, wojownicy, cieżkozbrojni, latający, strzelający i specjalni. Każda klasa ma swoje wady i zalety, każdej wykorzystuje się w innych okolicznościach. Zanim jednak można rozpocząć rozbudowę, zebrać należy niezbędne surowce, występujące w 2 rodzajach: kamienie do konstrukcji budynków oraz jagody, do tworzenia jednostek. Jak to zwykle w RTS?ach bywa, do ich zbierania wykorzystuje się specjalne jednostki, czyli zbieraczy. Wraz z rozwojem fabuły, ilość możliwych do budowy jednostek zwiększa się, pozwalając nam tworzyć armię coraz doskonalszych potworów. Oprócz nich, podczas bitew wykorzystywać możemy bohaterów (zazwyczaj maksymalna ich ilość na polu bitwy to pięciu), którzy stanowić mogą świetne wsparcie, dzięki swoim unikatowym zdolnościom i sile. Nie mniej-jednak, przeciwnicy potrafią być groźni, a niektóre bitwy przyjdzie nam powtarzać kilkukrotnie, zanim uda nam się je przejść. Sztuczna inteligencja naszych jednostek i bohaterów, w szczególności przy przemieszczaniu ich z miejsca na miejsce, wcale tego nie ułatwia. Gdy chcemy przemieścić grupkę potworów, niektóre z nich obierają trasy tak niedorzeczne, że częstokroć musimy im osobiście przemawiać do rozsądku. Jest to szczególnie uciążliwe w misjach, w których działać musimy na ograniczonej przestrzeni ? wojna potrafi być wtedy prawdziwie nieznośna. Oprócz tego nasze potwory samodzielnie nie atakują wroga, póki ten ich nie zaatakuje, a czasem ciężko zmuszenie walczącego monstrum do odwrotu to zadanie częstokroć wręcz niemożliwe.


Cóż, Heroes of Mana nie zostało bardzo dobrze przyjęte przez recenzentów, jako gra, w której można znaleźć wiele wad. Nie mniej jednak, jako miłośnikowi serii Seiken Densetsu, tytuł ten niesłuchenie przypadł mi do gustu i uważam go za krok w bardzo dobrą stronę i nadzieję, na przyszłe sukcesy gier spod tego godła. Niedawno miałem okazję porównać tą grę z bardzo podobnym gatunkowo ?Final Fantasy XII: Revenant Wings?, zachwalanym jako systemseller konsoli DS i wielka kontynuacja hitu z PS2. Z pewną satysfakcją stwierdziłem, że co by nie mówić o HoM, FFXII:RW jest o wiele gorzej wykonane pod każdym względem. Jak się okazuje, nie wszystko co Final Fantasy musi być świetne (sic) ? no i nie wszystko co z innej serii, musi być słabe (SIC!). Grę polecam przede wszystkim miłośnikom serii Seiken Densetsu, ponieważ właśnie dla takich została stworzona ? wszyscy inni zobaczą w tym dobrego, chociaż nie specjalnie genialnego RTS?a o ładnej grafice. Przypaść do gustu może, ale prawdziwy urok tej gry można zobaczyć jedynie patrząc przez pryzmat jej starszych braci i sióstr...


Tantalus Najlepsza część serii od czasów wiekopomnej Legend of Mana?y. Gra nie jest doskonała, ale może fakycznie to znak na to, że Ishii jeszcze wie co robi? Oby tak dalej. 8+

Plusy Minusy
+ Powrót do korzeni serii - Męczące AI jednostek
+ Oprawa graficzna i muzyczna - Bolesna liniowość
+ Świetnie zaplanowany i wykonany system bitew - Brak sensownej obsługi Wi-Fi

Statystyka

  • Data publikacji:
  • Autor: Tantalus
  • Artykuł czytany: 3791
  • Głosy oddane: 1
  • Średnia ocen: 9.0

Komentarze (1)

Gość ~ 30 sierpnia 2009, 17:39
"Oczywiście, szczególny nacisk kładziony jest na głównego antagonistę i uczestnika większości bitew, czyli Roget?a, jednocześnie naszego głównego wojownika i nieoficjalnego przywódcę drużyny" Chyba protagonistę?

Alcarion

Dodaj komentarz

Wpisz treść komentarza w opowiednim polu. Pamiętaj, że HTML jest niedozwolony.

Niezarejestrowani użytkownicy uzupełniają również pole autora.

Konieczna jest również weryfikacja niezalogowanych użytkowników.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane - pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.